Jakieś 10-15 lat temu, gdy prowadziłem swój mini portalik blogowy, konkurencji było mało, ale i treści również, serwery były wolne, łącza jeszcze wolniejsze. Teraz każdy w telefonie ma komputer mocniejszy niż ten, na który zaczynałem swoją historię z internetem. Każdy ma kamerę, aparat, bloga. No wiadomo, przesadzam że każdy, ale bardzo duża liczba osób. Konkurencja niesamowita.

A znacząca ilość blogujących chce przedstawić się z tym, co umie najlepiej. Gotowanie, ubieranie, makijaż, podróże, wszystko może być tematem, a jak już nie ma tematów, to zawsze można pokazać kawałek cycka.

A ja co? No przecież cycka nie pokażę, bo to i atrakcja żadna. Gotowanie? Musiałbym w kuchni częściej sprzątać by to pokazać, ubieram się aby było czysto i wygodnie. Mi. A podróże – kurcze, codziennie tramwajem tam i spowrotem. Też nie porywa. Czym ludzi porwać?

A może mi to wszystko nie potrzebne, te porywanie ludzi, ten tłum, fani, popularność. Może ta strona, to miejsce, gdzie uwalniam myśli, by nie kłebiły się w głowie. By nie zginęły, pozostały na zawsze (póki hosting i domena opłacona) a w głowie zrobić więcej miejsca na inne sprawy? Chyba tak, tak lżej będzie. A kto będzie chciał, to przeczyta. Kropka.

Photo by Airwolfhound