Dziś troszkę o kursu tańca dla dzieci. Oczywiście wszystko z uśmiechem na wesolo, bo to zabawa, ale gdy dzieci słyszą słowo ‚ nagrody’ to dla niektórych przestaje być zabawą, i włącza się gen rywalizacji, podobnie dla dorosłych, choć tu czasem jest to już niezdrowe.
na scenę wchodzi, o przepraszam, jest wybieranych pietnascioro dzieci. Podczas odliczania jednak prowadząca dolicza do 20, mimo że tłumaczy iż scena bezpieczny taniec zapewni tylko dla pietnasciorga dzieci. Już komplet ale jeszcze jeden rodzic wpycha dziecko. Prowadząca coś tłumaczy, rodzic tłumaczy głośniej, dziecko zostaje. Potem jest instruktaż jak tańczyć wymyślony układ choreograficzny. Niektóre dzieci narzekają ze jest trudny, ale jakoś dają radę. Jedna dziewczynka płacze, że już nie chce, krótka namowa prowadzącej nie przekonuje dziecka,schodzi ze sceny. Nagrody pocieszenia są dla wszystkich. Nagrody główne (jak to mówią dupy nie urywaja, choć dla dziecka nie ważne co, ważne że nagroda główna) początkowo mają być dla dziesięciu najlepszych. Czyli początkowo dla 2/3 uczestników, przy obecnej ilości dla połowy. Ogólnie na scenie ciasno, nierówno rozłożone, czyli z jednej strony tłumnie, z drugiej luźniej, ale zabawa trwa. Potem imienne dyplomy, nie różniące się od tych wręczanych za budowanie z klocków, choć przynajmniej imiona są dobrze odmieniane. Potem nagrody główne. Prowadząca, ponoć znana pani, wybiera wg swojego klucza dzieci , które ponoć najlepiej tańczyły. Jej impreza jej prawo, zdanie co do jakości tańców wygranych pozwolę sobie mieć odmienne. Co innego było gorsze. W końcu postanowiono przydzielić 15 nagród, czyli po odejściu jednej zawodniczki wychodzi, że nagrodę nie otrzyma czwórka dzieci. Chyba coś jest nie bardzo przemyślane, skoro impreza dla dzieciaków, a na 19 z nich czworo nie dostaje nagrody? Hej, to dzieci, więc albo wyróżniamy kilka najlepszych i one dostają nagrodę a pozostali idą cieszyć się z nagród pocieszenia, albo dajemy nagrody dla wszystkich, bo inaczej to wygląda jak kara dla niektorych. Na szczęście imprezie przyglądał się chyba wyższy stopniem organizator, lub po prostu osoba z głową na karku, i zadecydował że nagrody główne dostaną wszyscy. Fajnie, tylko ze dla trójki dzieci nagrody się skończyły. W tym momencie nikt z organizatorów nie przejmował się, że na scenie stoją smutne trzy buziaki, bez nagrody, slyszace że dostaną ją wszyscy, a wkoło wszyscy to się rozchodzą. Na szczęście interweniowali rodzice, którzy delikatnie lecz konkretnie musieli huknac na organizatorów ze dają w tym momencie ciała. Jedna z Pań obsługi przez ułamek sekundy próbowała wmawiać czy aby na pewno dzieci tanczyły teraz, rozumiem, świat jest teraz taki ze wszędzie spisek aby tylko oszukać globalnych wyzyskiwaczy, ale szybko jej to przeszło. Dzieci zadowolone, rodzicom niesmak pozostał. Tak to się dziś odbyło, ciekawe jak później, bo tańce co godzinę.