Galeria BałtyckaTylko w godzinach rannych, no i może podczas ulewnego deszczu można wejść do Galerii Bałtyckiej bez przedzierania się przez kłęby dymu papierosowego. Rozumiem, iż palenie na świeżym powietrzu mniej szkodzi dla biernych palaczy niż w pomieszczeniach, ale umieszczenie popielniczek tuż przy głównych wejściach, nie jest ukłonem w stronę części społeczeństwa, która lubi nie śmierdzieć od smrodu dymu papierosowego. Jak również, raczej nie ma w dużym poważaniu dzieci, które tak chętnie i tak często zaprasza na organizowane na swoim terenie imprezy.

Miejsca przy wejściach powinny być standardowo uznane za palarnie, jest to miejsce spotkań pracowników ze sklepów galerii oraz przechodniów, gdy mogą lekko osłonięci od wiatru spokojnie wypalić swoje kilka złoty. Niestety dla wszystkich pozostałych, aby wejść do galerii trzeba przejść obok palaczy i ich chmurek.

Można co prawda ominąć wejścia, i wjechać do galerii samochodem, unikając miejsc dla palących – ale ilość miejsc parkingowych oraz osób posiadających auto jest ograniczona, więc znaczna część ludzi korzysta z wejść. Jednego od strony skrzyżowania ul.Grunwaldzkiej i Słowackiego oraz drugiego od strony dworca Wrzeszcz PKP.

Jak przyjrzałem się kilku innym centrom handlowym w Gdańsku (a nawet Trójmieście) jest to chyba jedyne centrum, które palarnie urządziło przy samych wejściach głównych. Nie jest to może strzał w kolano, bo ilość odwiedzających galerię jest i tak duża, ale z rosnącą konkurencją w Trójmieście, a tym bardziej w najbliższej okolicy, klienci zaczną zwracać uwagę na wszystkie detale ich wyjścia na zakupy – w tym także fakt, czy muszą przejść przez ścianę gryzącego dymu, produkowanego przez palaczy przy wejściach. Wiem, ze zakaz palenia w mieście nie jest to zatwierdzenia, ale czy nie można by było przesunąć tych popielniczek w inne miejsce? Gdzieś, gdzie nie przewija się taki tłum ludzi, nieraz z małymi dziećmi.

Spróbuję uzyskać oświadczenie od zarządcy budynku w tej sprawie.