Każde dziecko zaczyna mówić w różnym czasie, tak samo jak różne są pierwsze słowa i dźwięki. Mada ‚mama’ potrafi już mówić bardzo długo. ‚Tata’ powiedziała raz i to musi mi starczyć chyba na długi czas. Zdarza się baba i dwa a także bardzo wiele nieoznaczonych słów i dźwięków. Dziecko uczy się od ciebie, wiadomo, z telewizji, z często powtarzanych dźwięków.

A co można mówić do dziecka? Odpowiedź jest bardzo prosta – wszystko co chcemy aby umiało. Pamiętamy – dziecko jest magnetofonem – nagrywa wszystko, zapamiętuje i nie omieszka w najmniej oczekiwanym momencie wyskoczyć z nowym słowem – nie zawsze oczekiwanym przez rodziców.

Nie warto zbytnio pieścić się w słowach. Mówimy wyraźnie, zrozumiale – tak jakbyśmy mówili do dorosłego z lekką wadą słuchu. Nie krzyczymy – tego nie można robić prawie nigdy. Nie robimy z siebie idiotów w stylu „a cioto tutaj – a bobo” – bo i cioty nie ma, i bobo – to też nie wiadomo co. Oczywiście zdrobnienia są mile widziane, bo nie od razu musimy do dziecka mówić, o idzie kot, pies, samochód. Można powiedzieć kotek, kicia. Podczas nauki wyrazów, zwróćmy uwagę na to jak wymawiamy dany wyraz, jak układa się nasz język, jakie zęby są do tego potrzebne – zasadniczo wiemy jakie zęby ma dziecko – więc możemy obie rzeczy porównać  i dojść do wniosku, czy dziecko da radę dany wyraz wypowiedzieć.

Możemy śmiało dziecku opowiadać, co się wydarzyło w dzień, gdzie byliście, co razem robiliście. Możecie opowiedzieć cały dzień jaki malec dziś spędził. Utrwali mu się to w głowie a podczas snu, uporządkuje i zapamięta. Można również opowiedzieć, co się wydarzy jutro, co planujecie, w co będziecie się bawić. Można również popuścić wodze fantazji i wymyślać, że jutro pójdziecie tam a tam, i zrobicie to a to. Ostrzegam jednak, że w pewnym czasie dziecko zacznie doskonale rozumieć co do niego mówicie, więc takie opowieści staną się obietnicą – a te trzeba spełniać.

Nagradzajmy dziecko – nie mówię tu o nagrodach rzeczowych – tak często jak można. Jeśli dziecko zrobi coś pierwszy raz, albo uda się powtórzyć jakąś czynność, pochwalmy je, powiedzmy cacy, brawo. Dziecko zapamięta, że gdy je chwalisz, gdy mówisz te słowa, że zrobiło coś dobrze, że warto to zapamiętać, powtarzać. Gdy ułoży swój pierwszy klocek, gdy ułoży go po raz któryś, ale w kombinacji z innymi, gdy samo zdejmie czapkę, gdy samo napije się, gdy poda coś co w danej chwili podać należy, a nawet gdy np leży spokojnie podczas zmiany pieluchy – warto doceniać te zachowania dziecka – bo może być gorzej.

Dziękujmy dziecku za coś co zrobi gdy jest o to poproszone lub nawet nie. Gdy przyniesie Ci coś swojego, poda klocek, zabawkę, poda ci swój kawałek ciastka – podziękuj – ucz, że jak coś się dostaje mówi się ‚dziękuje’. Jak dziecko usłyszy coś 1000 razy – samo z siebie nauczy się kiedy należy korzystać z tego zwrotu.
Podobnie jest ze zwrotem ‚proszę’ – gdy podajesz dziecku jedzenie, zabawkę, cokolwiek, mów proszę, nie używaj raczej ‚masz’ bo dziecko jeszcze nic nie ma, więc będzie miało jedynie zamęt w głowie.

Innym bardzo popularnym słowem magicznym jest ‚a kuku’ – wstęp do niezłej zabawy. Wystarczy się schować i pojawić dziecko przed oczyma. Wystarczy zasłonić swoje oczy i odsłonić mówiąc a kuku. Można się lub dziecko również przykryć czymś (np pieluchą tetrową) i odsłonić i ‚a kuku’ Gdy dziecko jest zasłonięte, lub jeden z rodziców, można dziecko pytać, gdzie ono jest. Np: ‚gdzie jest Pawełek’, gdzie jest Mama, i gdy dziecko spojrzy w prawidłowym kierunku, lub samo nawet odsłoni postać, odpowiedzieć ‚a kuku’, ‚brawo’, ‚tutaj jest’. Pamiętajmy, że możemy się schować: przykrywając się czymś, zasłaniając oczy ręką, a nawet zamykając oczy – lecz uwaga – dziecko będzie dążyło aby was znaleźć, czyli: odsłonić was z tego czym jesteście przykryci, odsłonić waszą rękę – a nawet otworzyć wam oczy – za wszelką cenę!!
Nasza córka, lubiła gdy była zakrywa pieluszką tetrową. Mogła powalczyć z tym przeciwnikiem aby się odkryć, takie ruchy przydają się, gdy dziecko przykryje się czymś przez przypadek, może bez strachu rozpocząć próbę odkrycia, uwolnienia się. Po pewnym czasie, Mada po przykryciu nie odkrywała się od razu. Czekała aż będzie ‚szukana’, aż padną słowa „gdzie jest Mada” i wtedy zaczyna się taniec. Z ruchów jakie wtedy wykonywały jej rączki – teraz widzę, jak zdejmuje lub zakłada czapkę, jak pomaga zdjąć ubranko. Przy okazji przypomniało mi się, że małe dzieci (zwłaszcza te leżące jeszcze) lubią jak coś powiewa nad nimi – pieluszka, chusta. Jak mogą próbować łapać to (dajmy czasem złapać) jak spada na nie, i trzeba się uwolnić. Ćwiczą potem takie machanie na firankach, zasłonach. Gdy chcemy dać odsapnąć firankom – powieśmy cokolwiek, np chustę, szalik) na drzwiach, na klamce, tak aby dziecko mogło sobie to pociągać, pomachać. Frajda gwarantowana.

Gonitwa jest jedną z ulubionych zabaw dzieci – nie wiem czemu, ale dzieci lubią gdy się je goni a one mogą uciekać, lub odwrotnie. ‚Łapać ją’, ‚dawać ją’, ‚gonić, gonić’ – do tego tupać stopami, udawać że się goni dziecko (gdy raczkuje, gdy przewija się po łóżku, gdy chodzi i biega), od czasu do czasu podszczypując – by dziecko wiedziało że naprawdę ktoś je goni i zaraz może je złapać. Można również tak pokierować zabawą, aby to dziecko goniło 🙂 dajmy się czasem złapać – to wiele radości dla obu stron.

Z gonitwą inną popularną zabawą może być: „gdzie jest….” poszukiwanie zabawek, które gdzieś się ukryły jest bardzo kreatywne. Dziecko zaczyna kojarzyć nazwy z przedmiotami, zaczyna widzieć rzeczy a nie tylko patrzeć na nie. Wybierajmy przedmioty znane dziecku, które już wcześniej były używane do zabawy, niekoniecznie mocno ukryte. Przedmiot powinien być w miarę widoczny i rozpoznawalny dla dziecka. Czasem może nawet leżeć za stojącym dzieckiem, dla niego to już wystarczy, aby poćwiczyć skupienie, rozglądanie, kojarzenie, ruch, schylenie się i podniesienie, dalszą zabawę z przedmiotem. Dobrą pomocą w tej zabawie, jak i innych podobnych oraz budowaniu więzi – jest nazywanie zabawek.
Oczywiście nie musicie nadawać imienia każdemu klockowi i samochodzikowi. Po pewnym czasie można używać kolorów, wielkości i kształtów do opisu tego czego szukacie. Ale na początek, dobrze jest, aby kilku zabawkom nadać imiona, powtarzać je dosyć często – by dziecko kojarzyło dane imię z zabawką – na początek będą to zapewne misie, lalki i tym podobne – dzięki temu łatwiej będzie znaleźć i zapytać dziecko o daną zabawkę.

Pamiętajmy, że podczas zabaw dziecko może was uderzyć. Że samo się może przewrócić, uderzyć w cokolwiek, nadepnąć na każdą możliwą zabawkę na podłodze – tego nie przypominam – bo to się dzieje w każdej chwili. Ale gdy dziecko Was uderzy – nie specjalnie – tylko przypadkiem – reagujcie bardzo ostrożnie – czasem wasz okrzyk może, i na pewno raczej tak będzie, przestraszy dziecko. Dziecko będzie również płakało widząc że dzieje się wam krzywda – pamiętajmy, aby w takiej chwili, gdy dojdziemy do siebie – ale możliwie szybko – aby dziecko pamiętało – wytłumaczmy, że to przypadek był, że wiemy że niechcący, że dziecko musi również uważać, bo to nas bolało i że wszystko jest w porządku.

 

Dziś miałem złotą myśl 🙂 że rodzic myśli za dziecko 30 sekund do przodu. Malec nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji swojego postępowania – to na rodzicu spoczywa spojrzeć w przyszłość i zobaczyć, co może się wydarzyć – co dziecko może nagle ściągnąć na siebie, co przewrócić, gdzie postawić nogę lub gdzie upaść. Pamiętajmy o tym – dziecko ufa nam, że my widzimy co ono zrobi w przyszłości i uchronimy je przed tym. A przynajmniej postaramy się, by szkoda, straty i krzywda była możliwie najmniejsza – pamiętajmy również, aby w przypadku gdy się już coś stanie, na spokojnie wytłumaczyć, co się stało i dlaczego.

%d bloggers like this: