Przypadek, a właściwie złośliwość rzeczy martwych sprawiła, iż zawitaliśmy do tej restauracji, późnym wieczorem. Co mnie zaskoczyło, to fakt, iż w środku było sporo gości, i nie tylko związanych z jakąś zorganizowaną imprezą, lecz po prostu innych podróżnych, którzy postanowili rozprostować kości i napełnić któryś z żołądków.Niestety, z powodu cięć budżetowych, obsługiwała cały lokal tylko jedna kelnerka. No ale mimo wszystko długo czekać nie trzeba było. Zamówiliśmy zupę gulaszową oraz zupę rybną. Obie miały kolor czerwony, co mi nie specjalnie przeszkadzało, a M była zaskoczona. Zupa, mimo wielu opinii, jakie później przeczytałem o lokalu, była gorąca i dobrze przyprawiona, po węgiersku. Rybnej nie próbowałem, ale M stwierdziła że jest również dobra. Zupa podana była w metalowych garnuszkach zawieszonych nad świeczkami do podgrzewania. Wyśmienite danie. Do tego zaserwowaliśmy sobie herbatę oraz Pepsi 0.5l Całość wyniosła nas około 60zł, co było sporym wydatkiem, nawet jak na takie miejsce, więc trzeba uważać co się zamawia, ceny potrafią dobić.Ogólnie polecam, gdyby ktoś musiał się w okolicy zatrzymać, to można to zrobić akurat tam, lokal znajduje się przy trasie Gdańsk – Warszawa kilka km za Olsztynkiem.

%d bloggers like this: